Biurko idealne… czyli jakie? Kilka słów o moim domowym biurze i zmianach, które chciałabym wprowadzić

Opublikowane

Dawno, dawno wpisów poświęconych mojemu wnętrzu nie było! Spowodowane jest to oczywiście tym, że kompletnie nie mam teraz głowy do mieszkaniowych metamorfoz, ale mam nadzieję, że do jesieni to ulegnie zmianie – a przynajmniej w kwestii nowych dodatków. Dzisiaj powracam ze sprawą domowego biurka: przede wszystkim opowiem o wadach obecnej sytuacji.

Z jednej strony praca zdalna ma sporo zalet, z drugiej jednak, są też jej dość poważne (jak dla mnie) minusy. Po prostu czuję, że mimo wszystko nie do końca siedzenie w domu cały dzień samej – z wieloma zadaniami do wykonania – jest takie fajne… Pracuje w ten sposób już drugi rok i powoli mam dość. Lubię się odezwać do drugiego człowieka, a w mieszkaniu obecnie większość czasu jestem sama. Tylko ja, mój komputer – plus – nierzadko i panująca wokół cisza i spokój. No nie. Nie lubię kiedy nic się nie dzieje, kiedy nie mam szansy skonsultować się z innymi (tj. mądrzejszymi w dziedzinie) towarzyszami broni – na przykład – odnośnie rozwiązań. Y-y.

No ale biorę, co życie przynosi. I cieszę się z tego, co mam – i tych wszystkich możliwości!

 

Co w mieszkaniowym biurze słychać?

Może zacznę od tego, że od czasu tekstu Workspace – (nie tylko) miejsce do pracy zmieniło się… kilka rzeczy. A już na pewno zmienił się mój punkt widzenia. Od kwietnia 2016 roku nie uległo prawdziwej, korzystnej metamorfozie nic. Pojawiła się aby tablica-druciak, zniknął dywanik z niebieskim motywem i wymieniłam poduszkę do siedzenia na moim beznadziejnie wyeksploatowanym fotelu (Michał jeszcze na swój specjalnie nie narzeka, ale ja – owszem). Aha – no i nie pijam już kawy w ogóle. Na dodatek mój Towarzysz Życia wciąż nie pozwala schować tej paskudnej, straszącej ludzi, kamerki. Ale cóż.

 

Zobacz także:

— 10 myśli po roku mieszkania na 36m2

 

Zdjęcie z listopada 2016.

 

Jest to wersja biurka dla dwojga. Zaraz powiem, dlaczego najlepiej się jej wystrzegać, szczególnie, jeżeli para ma odmienne preferencje co do spędzenia czasu przed komputerem. Jest to pierwszy, poważny minus pracy obok siebie. Kiedy już coś robię przy kompie, jest to najprawdopodobniej jedna z trzech rzeczy: albo pracuję albo szykuję coś na bloga albo czytam/oglądam dla relaksu. W każdym razie, potrzebuję wtedy skupić się na tym, co robię. I powiem tak. Bogu dzięki, że mam jeszcze ledwo zipiącego laptopa, w towarzystwie którego mogę usadzić się na łóżku w sypialni czy przy toaletce. Kiedy pracuję wieczorami i muszę to robić na PC, nie ma problemu – Michał słucha na słuchawkach muzyki, a ja mogę się (prawie) spokojnie oddać swoim obowiązkom. Ale coraz częściej mamy zupełnie inne preferencje odnośnie spędzania czasu przy kompie (czy to produktywnie czy niekoniecznie) – już abstrahując od tego, że siedzimy przy piecach zdecydowanie zbyt wiele czasu (taka praca i take hobby – co zrobić!), chociaż staram się znajdować alternatywne zajęcia na leniwe popołudnia. Krótko mówiąc: zaczynamy sobie przeszkadzać (on chce grać, ja blogować/czytać/oglądać/zająć się BuJo), zabierając sobie i zakłócając przestrzeń do działania (no i jeszcze mam bardzo rozwiniętą skłonność do rozkładania się na 2/3 biureczka, a Michała to wkurza).

 

 

Największe minusy aktualnego biurka

W gruncie rzeczy nie jest tak tragicznie i żyć się z takim biurkiem da. Ale oprócz tego, że zabieramy sobie nawzajem przestrzeń – czytaj: ma dwa metry, a wciąż jest za krótkie! – a na dokładkę przeszkadzamy sobie nawzajem (i kurczę, czuję, że tak jest coraz częściej), to niestety, aktualnie nie ma żadnego dobrego rozwiązania tej sytuacji. Jasne, i tak następnym razem, kiedy będziemy inwestować w domowe biuro, na pewno kupimy dwa osobne biurka z szufladami (tak, tak, w tej kwestii też zmieniam zdanie – szuflady to szalenie ważna rzecz, biorąc pod uwagę też to, jak przez ostatni rok powiększyła się moja kolekcja kolorowych długopisów i markerów!), niestety jednak wciąż będą musiały stać jedno obok drugiego. Nie zamierzam przenosić komputera w sypialni, bo uważam, że nie tam jego miejsce (tak jak i telewizora). Przynajmniej rozwiąże się „mój problem” z zabieraniem przestrzeni i niewygodą konstrukcją, a jak o niej mowa…

 

Biurko idealne… czyli jakie?

Googlam i googlam sobie różne biurka, szukam, sprawdzam możliwości i… jestem zawiedziona. Właściwie w znanych sieciówkach nie natknęłam się na cokolwiek, co estetycznie czy funkcjonalnie by nam tu pasowało. Czego zatem poszukuję i nigdzie nie mogę dostać?

Ważne byłoby dla mnie też to, by blat takiego biurka był dość gruby – najlepiej drewniany – i miał lekko zaokrąglone narożniki i krańce (by opieranie rąk przez długi czas nie pozostawiało po sobie odcisków od krawędzi, a poza tym, dla mnie to kwestia bezpieczeństwa). Poza tym, jego konstrukcja powinna być „zamknięta”, czyli – nie na cienkich nóżkach, a na modułach, najlepiej będącymi półkami, szufladami albo schowkami. Ważne dla mnie jest też to, by móc w jakiś sensowny sposób ukryć wystające kable.

Podejrzewam, że po prostu będzie trzeba takie biurko zaprojektować i dać komuś do wykonania. Albo jeszcze poczekać i liczyć na to, że w znanych sklepach pojawi się coś, co będzie zgodne z moimi oczekiwaniami w kwestii tego mebla. Tak, czy inaczej, z pewnością będzie to niemałe wyzwanie!

 

Lista zmian, które chciałabym wprowadzić w mojej domowej pracowni:

1. Wymiana jednego, długiego biurka na dwa, osobne.

2. Powieszenie na ścianie nad biurkami jednej lub dwóch długich półek na książki.

3. Przeniesienie obecnego regału do sypialni (co uczyni dodatkową, brakującą przestrzeń na akcesoria sypialniane).

4. Umieszczenie pomiędzy biurkami stolika lub niskiego regału na drukarkę, modemy i biurowe przydasie.

5. Wymiana foteli biurowych (stare są na maksa zużyte).

 


 

Daj znać w komentarzu, czy również zdarzyło napotkać Ci się podobne problemy. Albo może udało Ci się już je rozwiązać i możesz polecić solidną firmę, która oferuje sensowne rozwiązania do małych wnętrz? Możesz także podzielić się zdjęciem swojego biura, planami, marzeniami…! Pisz śmiało!

  • Jak dla mnie biurko ‚idealne’ to Alex z Ikei ( http://m.ikea.com/pl/pl/catalog/products/art/90260710/ ). Proste, minimalistyczne, funkcjonalne – szczególnie ten schowek na kable.

    Jak będę się urządzał na „swoim”, to wezmę coś w tym stylu 🙂

    • Ech, te ikeowe biureczka kompletnie mi nie odpowiadają, a się im już przyglądałam:(

  • Gdy wprowadzimy się na nowe mieszkanie najbardziej fascynujący jest dla mnie fakt, że będziemy mieli dodatkowy pokój, który póki nie zdecydujemy się na potomstwo będzie naszym biurem. Raczej ciężko jednak będzie – jak mówisz – znaleźć coś idealnego, więc myślę nad biurkiem na wymiary, tyle że najpierw będziemy musieli uporać się z kuchnią, łazienką, łóżkiem, itp… 😉

  • Ja na razie cieszę się jak dziecko z mojego małego biureczka. W pracy mam o wiele większe, ale mam wrażenie, że wraz z przyrostem przestrzeni zwiększa się tylko bałagan wokół mnie 😉

    • Mogłabyś opisać to biureczko? Może się zainspiruję (chociaż na tym moim wymarzonym powinny mieścić się dwa monitory:)) ⚡️