Identyfikacja wizualna na start – Pierwsze Logo – ładne, proste, funkcjonalne

Opublikowane

Sposoby na stworzenie pierwszej identyfikacji wizualnej nie są wcale takie trudne, jakby mogły się wydawać! O co dokładnie chodzi? Jakie może być pierwsze logo i jak wykonać je na miarę własnych sił, zasobów czy umiejętności? Odpowiedziom na te i podobne pytania poświęcam ten artykuł.

Kiedy prowadzi się bloga, firmę lub po prostu buduje własną markę, posiadanie oryginalnego logo jest sprawą oczywistą. Identyfikacja wizualna jest elementem nieodzownym, to jasne. Ma przywodzić na myśl nazwisko albo produkt lub usługę – wyróżniać się, wskazywać na reprezentowane wartości, idee, i tak dalej. Jednak profesjonalne logo jest kwestią dość kosztowną, nie każdego na nie stać już na starcie, ale jednocześnie nie oznacza to, że jest to coś złego. W końcu blog czy jakakolwiek inna, własna działalność wymaga czasu, by znaleźć swoje miejsce na rynku: ukształtować się i dotrzeć do tych pożądanych odbiorców.

Nie będę zbyt długo rozwodzić się na temat tego, czym dokładnie logo jest i jak powinno wyglądać. Dlatego nie spodziewaj się poradnika o idealnej identyfikacji, czy jak ją wykonać od A do Z – do jej stworzenia prawdopodobnie będą Ci potrzebni po prostu dobrzy, doświadczeni graficy, który policzą sobie za nią sporo więcej, niż 100 czy nawet 500 złotych. Wyjaśnię jedynie tylko tyle, że inwestowanie w profesjonalne logo, własne fonty czy znaki, nie koniecznie są Ci potrzebne, szczególnie kiedy dopiero zaczynasz działać. Chodzi przede wszystkim o to, by było ładnie, przejrzyście, tak, by wyglądało dobrze nie tylko online, ale i na wizytówkach, plakatach czy rollupach

Słowo „logo”, na potrzeby tego artykułu, będę stosować naprzemiennie ze sformułowaniem „identyfikacja wizualna” (chociaż visual identity składa się dodatkowo na kolorystykę, krój pisma oraz jeszcze kilka elementów, w zależności od potrzeb – tu jednak posłużę się skrótem myślowym).

 

Chociaż powyższe stawki są wyrażone w dolarach, podobny zakres cenowy rysuje się, jeżeli chodzi o wynagrodzenie grafikom za stworzenie profesjonalnej identyfikacji wizualnej w złotówkach.

 

Na jakie elementy składa się logo?

Ogólnie rzecz ujmując, logo tworzą dwa, główne elementy: sygnet (charakterystyczny znak graficzny) i logotyp (krój pisma). Do nich dodać można jeszcze slogan, często umieszczany pod logo, ale nie jest on czymś wymaganym. Oczywiście nie są to żadne, sztywne ramy. Jako logo może występować nawet sam sygnet albo sam napis (wybrzmiewający nazwę) – Ty decydujesz i musisz wiedzieć czego potrzebujesz. Może właśnie wystarczy jedna z tych dwóch rzeczy?

 

Co wyraża logo?

Logo powinno wyrażać to, czym się zajmujesz i jaki charakter ma Twój blog czy biznes. Powinno, ale nie musi. I to dość istotne, szczególnie na początek. Niektóre marki kreują swoje identyfikacje wizualne przez lata, nie poprzestając na storytellingu. Skoro dopiero zaczynasz, nie musisz się tym przejmować już teraz – teraz ważne jest, by mieć cokolwiek, co pozwoli odróżnić Ciebie od innych.

 

Ty i Twoja marka – identyfikacja wizualna na start

Jak wymyślić własne logo?

Tak na dobrą sprawę, nie musisz zbyt wiele wymyślać i kombinować, szczególnie, kiedy nie czujesz się zbyt dobrze w roli grafika. W mojej opinii, kwestią pierwszorzędną jest wybranie kroju pisma: poszukaj w Sieci fontu, który przypadnie Ci do gustu (darmowego, z którego będzie można korzystać także w celach komercyjnych – te na pożytek osobisty mogą nie wystarczyć, jeżeli chodzi o prawa do korzystania – lub kup go albo skorzystaj z bazy Google Fonts, nie zapominając zapoznać się z zasadami użytkowania) i nie będzie zbyt skomplikowany (koniecznie unikaj, tak zwanych „pisanek”, czyli fontów bardzo ozdobnych, które już na pierwszy rzut oka mogą się wydać nieczytelne, w szczególności w niewielkich wymiarach). Dodatkowym plusem tego rozwiązania jest to, że każdy font jest grafiką przygotowaną w wektorze: skalować go możesz w dowolnym programie graficznym z zachowaniem jakości.

Co do sygnetu – jak już wcześniej wspomniałam, pomyśl czy w ogóle go teraz potrzebujesz. Jeżeli nazwa Twojej działalności jest krótka (na przykład jest to jeden wyraz), odłóż tworzenie go na później. Jeśli jednak jest inaczej (lub po prostu uważasz, że jednak chcesz sygnet posiadać, bo na przykład chcesz stworzyć ładną pieczątkę, którą zamierzasz przybijać na każde pudełko Twojego produktu), możesz zdecydować się na kilka opcji:

  • opatrzeć logo znakiem geometrycznym (np. kwadratem, prostokątem, trójkątem…), który dość prosto będzie Ci wykonać, nawet w darmowym programie graficznym
  • wyszukać ikonę o odpowiedniej grubości (najlepiej odpowiadającej grubości kroju pisma) w darmowym (np. iconmonstr.com) albo płatnym banku grafik
  • wykonać znak w programie graficznym do grafiki wektorowej (na przykład Gimp, Affinity Designer albo Adobe Illustrator).

 

O fontach… raz jeszcze

O fontach pisałam już na Karmins i gorąco zachęcam Cię do odwiedzenia tego tekstu! Ale na potrzeby niniejszego postu, kwestię rozszerzę o jeszcze dwie, dość istotne sprawy.

Po pierwsze: korelacja font-sygnet.
Pamiętaj, aby przy tworzeniu znaku czy dobieraniu kroju pisma (zestawu znaków) parować te dwie rzeczy ze sobą tak, by pasowały ze względu na grubość, wyrazistość czy styl. Spójność ta jest ważna i w naturalny sposób spaja poszczególne elementy identyfikacji. Warto eksperymentować, przygotować kilka wersji, a jeżeli nie możesz się zdecydować, przedstawić je, np. znajomym lub społeczności jakiejś grupy na Facebooku (ważne, by opinie były szczere).

Po drugie: styl kroju pisma, a istota Twojej działalności.
Dobór złego fontu może zniszczyć wiele rzeczy: spostrzeganie bloga, firmy czy produktu.
Zanim zaczniesz przeglądać jakąkolwiek bazę fontów, zastanów się najpierw, co nasuwa się pierwsze na myśl wraz z ideą głoszoną przez Twoją inicjatywę. Nowoczesność, otwartość, rozwój, zaufanie…? Zatem unikaj fontów przywołujących na myśl średniowiecze (Old London) czy produkty spożywcze (Lobster). Ważne, by – o ile jest taka możliwość – wczytać się także w historię danego kroju pisma. Korzystając z Google Fonts dowiesz się także o popularności wybranego fontu.

 

Zobacz także:

— 6 rzeczy, które warto wiedzieć o fontach

 

Przesłanie fontu z początku może wydawać się nieoczywiste, szczególnie kiedy nie zajmujesz się na co dzień grafiką komputerową, ale myślę, że jeżeli poprzyglądasz się identyfikacjom wizualnym firm, stanowiących konkurencję albo będących już na sporo wyższym poziomie, niż Twoja działalność, nabierzesz pewności co sprawdzi się również u Ciebie.

Jeżeli szerzej interesuje Cię kwestia doboru fontów, koniecznie przeczytaj:

 

Kolory w identyfikacji wizualnej

Kolorystyka to coś, co przyda Ci się później, jeżeli zechcesz z jakichś powodów rozwinąć swoją prostą identyfikację w coś na „wyższym poziomie” (np. zlecając profesjonaliście). Dlatego uważam, że mimo wszystko warto ją mieć już od początku, nawet jeżeli w ramach rebrandu miałaby ostatecznie ulec zmianie. Dlaczego jest jeszcze tak ważna? Na pewno nie raz przyda Ci się na potrzeby mediów społecznościowych – warto podkreślać ją na bannerach czy nawet na stronie internetowej (w nagłówkach lub hoverach linków albo pod postacią buttonów – przycisków). Twoja społeczność na pewno szybko zacznie kojarzyć Cię właśnie także ze względu na dobraną kolorystykę.

 


 

Na koniec przygotowałam coś jeszcze… wypowiedzi blogerek o ich pierwszym doświadczeniu z własną identyfikacją wizualną!

Zachęcam Cię do przeczytania, co dziewczyny mają do powiedzenia w tej kwestii. Ich loga są proste, ładne i charakterystyczne! Koniecznie zajrzyj również na ich blogi – zwróć uwagę jak wplatają kolorystykę na swoich stronach i w jaki sposób dbają o spójność identyfikacji wizualnej.


Aśka Olszewska • 66mkwadrat.pl

„Logo wykonałam samodzielnie i trwało to jakieś 15 minut – na pomysł wpadłam 5 minut wcześniej. Skorzystałam z programu Canva – jest bardzo intuicyjny, więc poradziłam sobie bez problemu. Opinię na temat logo, zdecydowanie przychylną, (nie koniecznie obiektywną) wyrazili tylko moi najbliżsi. Mi też się raczej podoba, chociaż z biegiem czasu mam coraz większe wątpliwości co do czytelności. Wybrałam taką formę, bo była prosta w samodzielnym wykonaniu i pasuje do nazwy bloga. A moim zdaniem im prościej, tym lepiej.”

Aśka jest kochającą podróże domatorką. Pisze bloga o prostym życiu, które zdarza jej się – jak mówi – komplikować. Toczy w nim filozoficzno-humorystyczne refleksje, robi proste DIY (sprawdź jej ostatni na Instagramie – wymiata!) i bawi się wnętrzarstwem w stylu scandi/vintage. Z pierwszym logo poradziła sobie idealnie – wybrała darmowe narzędzia i ułożyła poszczególne elementy tak, że właściwie można uznać, że główną rolę logo odgrywa tu sygnet, także ze względu na specyfikę nazwy (66m2). Aśka postanowiła również zamieścić obok krótki slogan. Wszystko pasuje!

 

 

Ania Ulanicka • aniaulanicka.pl

Zdecydowałam się na budowanie swojej marki opartej na własnym nazwisku (jestem beznadziejna w wymyślaniu kreatywnych nazw), więc i nazwisko musiało się w logo znaleźć. Znak graficzny pojawił się początkowo jako symbol moich inicjałów, który ulegał różnym przekształceniom, aż dotarł do obecnej formy. Jest łatwo do zapamiętania i charakterystyczny. I niezwykle prosty – co podoba mi się w nim najbardziej, podobnie jak krój pisma, który wybrałam. To obecne logo jest niezmienne już od roku i jak na razie jestem z niego całkowicie zadowolona. Dobrze jest określić kierunek, do którego dąży marka, jakąś ideę, aby można było ją wprowadzić w życie projektując logo, które będzie wizytówką. Less is more – ja na tym powiedzeniu buduję wszystko, a moje logo jak najbardziej z tym koreluje.”

Ania na co dzień fotografuje oraz prowadzi bardzo mocno inspirującego bloga ANIAULANICKA.pl – o pasji, fotografii, budowaniu własnej marki i fajnych ludziach, którzy robią fajne rzeczy. Bardzo dobrze dobrała nie tylko font ale i sam znak – jest podobnej grubości co do kroju pisma, ale dzięki temu, że minimalnie cieńszy oraz sporo jaśniejszy (szary), nie wybija się zbytnio do przodu i stanowi świetny, charakterystyczny dodatek. Klasycznie i konkretnie.

 

 

Magda Bek • magdabek.pl

„Pomysł na logo mojego bloga nie pojawił się od razu. To z pewnością był proces. Zanim przeszłam do tworzenia logo, zaczęłam od innych istotnych elementów – co chcę przekazać poprzez moje miejsce w sieci, jaki będzie jego styl i co chcę podkreślić. Logo miało być esencją tego, co chcę podkreślić. Pewnego dnia wpadło mi do głowy piórko – jako podkreślenie lekkości i prostoty, delikatności. Takie miejsce chciałam stworzyć. Jednocześnie ważne dla mnie było to, by logo było proste i kobiece (stąd decyzja o tym, że słowo „lekka” będzie napisane ozdobnym krojem pisma). Loga nie tworzyłam sama. Z moim pomysłem i wizją, udałam się do graficzki. Pamiętam jak dziś, że napisałam długiego maila z opisem – na czym mi zależy i co chcę podkreślić. Myślę, że to ważne, bo osoba która tworzy logo powinna jak najbardziej „poczuć” projekt, który ma stworzyć.”

Magda jest socjologiem, pasjonatką i praktykiem, właścicielką bloga MagdaBek.pl (do niedawna lekkazmianamamy.pl). Ukończyła również kierunek marketing internetowy, a zawodowo spełnia się jako community manager, konsultant ds. mediów społecznościowych. Lubi uczyć się nowych rzeczy, nie cierpiąc na nadmiar wolnego czasu! Prywatnie jest mamą. Magda w kwestii swojego logo zwróciła się po pomoc do grafika, chociaż wizję miała już w głowie zarysowaną. Jest dokładnie tak, jak sobie życzyła: lekko, trochę romantycznie, a przede wszystkim, kobieco! Magda ostatnio zmieniła też nazwę bloga – a co za tym idzie, wkrótce zmodyfikuje swoje logo… Zapytałam ją co w związku z tym zrobi – wizualnie ma nie być większych zmian: ot, piórko zostaje i kolory również. Poprawki ograniczą się do tekstu (z „Lekka zmiana mamy” na imię i nazwisko).

 


 

Planujesz dopiero wykonania swojej identyfikacji? A może już masz to za sobą? Koniecznie podziel się swoim doświadczeniem w komentarzu! Jeżeli chcesz, możesz opisać cały proces tworzenia logo, przez który zdarzyło Ci się przejść. Jeżeli masz jakieś wskazówki dla innych, podpowiedzi, to śmiało zamieszczaj. Jeśli masz jakieś pytania w związku z powyższym tekstem, chętnie na nie odpowiem.

  • Cieszę się, że mogłam dorzucić się do tak fajnego i konkretnego wpisu! 🙂

  • Jeszcze raz dziękuję za zaproszenia Paulina:) Jeśli chodzi o logo to myślę, że prostota i pomysł zawsze się obronią 🙂

  • Jeśli artykuł ma być skierowany do kogoś, kto niewiele wie o kształtowaniu własnej marki to troszkę zabrakło mi wyjaśnienia czym w ogóle jest branding, co wchodzi w jego zakres, dlaczego jest tak ważny i potrzebny i jakby ugryźć od tej strony to mógłby wyjść z tego fajny cykl, bo fajnie, że są przykłady innych blogerów, chociaż zabrakło mi np. komentarza, jak sama wybierałaś 😉
    P.S. Czy jestem już stara, że smutno mi, że nie odchodzi się od mówienia „logotyp” na rzecz „logo”? 😀

    • Mówienie „logotyp” jest prawdopodobnie bardziej precyzyjne (np. logo Coca-Coli to logotyp właśnie), ale wydaje mi się, że używają go częściej graficy ze stażem i doświadczeniem (i to pewnie też między sobą – czasami po prostu nie ma czasu tłumaczyć całej historii znaków klientowi). Dla mnie logo to full-serwis, że tak powiem: sygnet+logotyp+slang.
      Osobiście aż tak do nazewnictwa się nie przywiązuję. Jak klient prosiłby mnie o logo (a podejrzewam, że dla większości „logo to logo”), to dopytałabym się, jakie są jego dokładne potrzeby, po prostu (czy chodzi mu właśnie o krój pisma, wybrzmienie nazwy firmy, czy potrzebuje jeszcze znaku – różnie to bywa).

      O brandingu w ogóle będę jeszcze pisać, teksty będą się uzupełniały (będę je też aktualizować) – taki mam plan, więc coś w rodzaju cyklu faktycznie powstanie:)

      Co do logo Karmins – nie ma tu wyższej filozofii. Po prostu znalazłam font, który mi się podobał (i na razie nie potrzebuję niczego, co może wydać się bardziej profesjonalne :P).

      • Jasne, rozumiem 🙂 Wiem, że mam spaczone podejście, bo jestem filologiem polskim ze specjalizacją copywriterską, więc takie niuanse są mi bliskie 😉 Z grafikami nie miałam aż tak dużego kontaktu, bardziej z kreatywnymi, copywriterami, więc ciekawe, że Tobie kojarzyło ci się z grafikami z dużym stażem, a mi po prostu z agencjami reklamowymi i copywriterami 🙂
        Czekam na te wpisy, zawsze dobrze odświeżyć sobie pamięć.
        Inna jeszcze sprawa, że ciekawe też jest Twoje skojarzenie, że logo jest szersze znaczeniowo, skoro… to logotyp był pierwszy, a wręcz przez wiele lat słowo „logo” było uważane za niepoprawne, dopiero od niedawna się utarło, że można zamiennie używać 😉
        No i klientowi i tak zawsze trzeba podesłać brief, a do tego jeszcze pytać, bo niestety często ludzie spora branży – zwłaszcza jeśli pierwszy raz korzystają z takich usług – nie wiedzą, że to co wpiszą, określa pracę grafika/copywritera/programisty. 🙂

        • Nie masz spaczonego podejścia, a skoro jesteś filologiem to prawdopodobnie wiesz o nazewnictwie więcej, niż ja:)
          Ja po prostu podchodzę do tego warsztatowo – mam coś zaprojektować, to dogaduję konkretnie co to ma być i w jakiej postaci i zabieram się do dzieła. Jako, że jestem kulturoznawcą i medioznawcą, mam prawdopodobnie inne podejście do projektowania (i nie wiem? nazywania? dla mnie najważniejsze to znaleźć ten sam język z klientem, zwyczajnie – a jak wyjdzie z taką inicjatywą, to wtedy edukować, ale z doświadczenia wiem, że rzadko kiedy jest na to czas).
          W kwestii briefu zgadzam się z Tobą w 100%!

  • Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twój artykuł akurat w momencie, gdy spędzam długie godziny na myśleniu i próbowaniu tworzenia swojego logo. 🙂 Na pewno przydała się rada, że prostota jest na pierwszym miejscu, no i że mniej znaczy więcej. Logo Ani i Magdy są świetne, teraz nie wyobrażam sobie, żeby były inne, bo właśnie z tym mi się kojarzą. 🙂