Bullet Journal – mój układ plannera na Październik 2017 + aktualizacja z życia

Opublikowane

„Witaj, październiku! Będziesz równie trudny, co ekscytujący…” – tymi słowami przywitałam nowy miesiąc. I to jest cała prawda. Październik na pewno w żaden sposób mnie nie oszczędzi!

 

Aktualizacja z życia – październik 2017

 

Twinberry

Przede mną masa pracy: nie tylko nad samym blogiem (zakulisowo powoli wszystko układa się w całość, ale jeszcze przez jakiś czas na Karmins będzie raczej cicho i spokojnie – za to można od czasu do czasu wpadać na fejsa lub insta), ale i nad moją firmą, Twinberry. Krótko mówiąc: wpadłam z własnego wyboru w macki (!) dużej odpowiedzialności. Rozpoczęłam jednoosobową działalność gospodarczą jako projektant graficzny (jeżeli jesteś ciekawa/ciekawy pełnej oferty, znajdziesz ją na stronie Twinberry). Mam łapki pełne roboty, czyli takie, jakie lubię mieć. Nie cierpię nudy i stanu zawieszenia, niedziałania. Jeżeli wokół mnie dzieje się dużo – to oznacza to tylko jedno: czuję się świetnie! Prowadzenie własnej firmy uważam za jedno z tych najcenniejszych i najważniejszych życiowych doświadczeń. A jestem jeszcze sporo przed 30.

 

Metamorfoza domowego biura?

Cały czas mam nadzieję, że uda się w tym miesiącu stworzyć nowe, domowe biuro. To, czy jestem sobie w stanie na to pozwolić, okaże się w połowie miesiąca. Szczerze mówiąc, bardzo bym chciała, żeby właśnie tak było. Odświeżenie miejsca pracy, a jednocześnie kąta swojego małego mieszkania jest takie odświeżające… No i oczywiście nie mogę doczekać się, aż będę mogła podzielić się metamorfozą na blogu!

 

Bullet Journal na październik – rozpiska „instant”, czyli prosto i bez kombinowania

Jak dla mnie to, w jaki sposób odnajduję odbicie mojej codzienności w Bullet Journalu, jest niesamowite… Na przykładzie września i kompletnego zaniedbania Kalendarza Codzienności (tj. z jedzeniem regularnie posiłków, spędzania czasu z rodziną, czasu dla mnie, małymi obowiązkami i przyjemnościami), doskonale widzę jak wiele zmian na raz przesiąknęło w moje życie. I nie mówię wcale, że mi się to nie podoba – wszystko jest, jak to mówią, do ogarnięcia. Na pewno jednak, moja codzienność jeszcze długo, długo będzie nabierać kształtów – jest wiele rzeczy do wypracowania. Początki są trudne, ale takie właśnie trudności potrzebne – nie tylko jako lekcja, ale przede wszystkim jako sprawdzian dla siebie samego, jako okazja do przetestowania swoich możliwości. To także walka ze swoimi słabymi stronami, zarazem doskonała okazja by nad nimi popracować: poznać je dokładnie i okiełznać!

W tym miesiącu stworzyłam rozpiskę… bez pomocy linijki. Zależało mi na tym, by zrobić to szybko, sprawnie. Jedynie poświęciłam chwilę więcej na nagłówki, już tradycyjnie. Bardzo lubię ten akcent eleganckiego, odręcznego stylu pisma. Tym razem użyłam fontu Autumn Chant (chociaż niestety nie posiada polskich znaków – dorabiam je sama). Zaczęłam również pracować nad stylem cyfr, w szczególności jedynką, dziewiątką i siódemką. Taki detal, a cieszy.

Jako, że Kalendarz Codzienności ostatnio u mnie nie działa, przeniosłam takie drobiazgi, jak chociażby pogodę, do tabelki. Jako, że ostatnio mi BuJo podpadło, nie kartkuję stron, nie zawracam sobie głowy kolekcjami i innymi przydasiami. Może wrócę do nich w przyszłym miesiącu – ale na razie ich nie potrzebuję.

 

 

Co mi nie pasowało w rozkładzie wrześniowym? Przede wszystkim, mało miejsca (a jednak!). Z kolei pionowy, październikowy układ (widzisz go w nagłówku wpisu), pozwala mi wpisać naprawdę sporo zadań do wykonania… Przestrzeni jest masa. Poza tym, kupiłam ostatnio kolejny cienkopis od Uni Pin, tym razem 0.05. Sprawdza się wyśmienicie! Odnoszę wrażenie, że cieńsze literki są ładniejsze.

W przyszłym tygodniu postaram się także o dopisanie rozpiski, związanej z posiłkami. Ostatnio dużo narzekam na gotowanie – robię to w pośpiechu i zwyczajnie mi nie wychodzi (już abstrahując od tego, że zwyczajnie gotować nie lubię). Powoli kończą mi się również pomysły na menu. Zrobiło się powtarzalnie, nudno i… niezdrowo (po mnie nie widać, bo wciąż walczę z moją niedowagą, za to po Michale… hm…). Koniecznie muszę coś z tym zrobić. W kwestii układu? Najlepiej na jednej stronie. Jeżeli uda mi się wymyślić coś sensownego, na pewno zaprezentuję na blogu.

 


 

A co słychać u Ciebie, w Twojej codzienności? Koniecznie daj znać w komentarzu!

Jeżeli prowadzisz swoje własne BuJo, zostaw link do swoich tekstów na ten temat lub zdjęć, ilustrujących Twoje rozpiski. Cały czas szukam nowych inspiracji!

Jeżeli chcesz, obserwuj mnie w kanałach mediów społecznościowych – na Facebooku lub Instagramie. Wtedy będziesz mieć pewność, że nie przegapisz moich kolejnych wpisów i całkiem interesujących zapowiedzi!