Zaparzaj! 2016 – Poznański Festiwal Herbaty – 24.09.2016 (sobota)

Opublikowane

Bardzo lubię te weekendy, kiedy coś dzieje: jest dokąd się wybrać i z kim, a na dodatek pogoda dopisuje. Koniec pierwszego tygodnia jesieni odbył się pod znakiem długich, bardzo długich spacerów po Poznaniu.

Na wydarzenie Zaparzaj! 2016 – Poznański Festiwal Herbaty, natknęłam się mniej więcej miesiąc temu, na Facebooku. Dołączyłam, obserwowałam, a w ubiegłą sobotę (wpadłam tylko na jeden dzień) w końcu mogłam pojawić się na nim fizycznie, w towarzystwie bliskich osób. Akurat bardzo potrzebowaliśmy spędzić te dni razem!

Na wejściu do Ogrodu Botanicznego witała sympatyczna pani, częstując ulotkami zawierającymi program festiwalu oraz mapkę z oznaczeniami. Załączono także reklamę sklepu z herbatą i kawą (swoją drogą, bardzo ciekawe intro, wywołało uśmiech na twarzy). Odnoszę jednak wrażenie, że nie wszystko zgodnie z mapką się zgadzało: rzekomy punkt informacyjny opatrzony na rysunku dwójką, okazał się być jedynie stołem z pomarańczowym obrusem, na którym leżały te same broszurki, co trzymałam w rękach. Nie przypominam sobie także miejsca, gdzie mogłabym poprosić o wspomnianą w programie gorącą wodę… Może chodziło o zielono-czerwono-brązowy namiot z grillem, który nijak wpisywał się w przyjemne otoczenie? Fajnie, że znalazło się w pobliżu miejsce z jedzeniem, ale nie miałabym nic przeciwko, gdybym mogła skosztować czegoś znacznie lżejszego, niż mięsko i sernik. Do herbaty uwielbiam kruche ciastka! Zabrakło mi ich tam.

 

img_20160924_124806

 

img_20160924_124856

Co bym zmieniła na powyższym zdjęciu? Zamiast nieładnych napisów, postawiła drewniany potykacz z menu i cenami. Pozbyłabym się również tych dziecinnych dekoracji, a dół okryłabym, np. białym albo czarnym obrusem.

Około godziny dwunastej trawniki, na których można było usiąść na kocach i zaparzać herbatę, jeszcze świeciły pustkami. Ale zwyczajnie zrobiło się może trochę za zimno, by na ziemi przesiadywać (chyba że dodatkowo na poduszkach), a ostatecznie rozsiadły się tylko tam te osoby, które uczestniczyły w herbacianych warsztatach. Organizatorzy wydarzenia mieli naprawdę dobry pomysł z wygospodarowaniem przestrzeni dla uczestników festiwalu, ale mam wrażenie, że zwyczajnie zadziałał tu czynnik ludzki: z jednej strony pewnie nie wszyscy dokładnie przyjrzeli się ulotce (i przeczytali ją od A do Z), a z drugiej nikt do tego nie zagrzewał – ostatecznie wolano zabrać miejsca na ławkach dookoła.

Uważam też, że brakowało na miejscu animatorów: uśmiechniętych, rozmownych, chętnych do tego, by smętnego zombie zaprowadzić tam, gdzie szybko napoją go czymś gorącym i smacznym, aby opowiedzieć o idei wydarzenia, aby przedstawić ważne lub interesujące osoby (lub wskazać je z daleka), no i po prostu… trochę rozruszać, dodać śmiałości.

 

img_20160924_134304

 

img_20160924_134326

 

Bo… sama czułam się trochę zagubiona i dość nieśmiale przyglądałam się również temu, co działo się w okolicy Pawilonu Letniego. Po jednej stronie można było nabyć festiwalowe pamiątki (jaka szkoda, że nie było zwyczajnych, lnianych toreb na ramię z logo wydarzenia – z wielką chęcią bym taką nosiła, no i fajnie byłoby w jakikolwiek sposób wesprzeć organizatorów!), po drugiej zaś zakupić różnego rodzaju serniki (z różnymi dodatkami?), od jednej ściany do drugiej rozstawili się wystawcy z herbatami. Przy jednym ze stoisk chciałam spróbować pewnego gatunku, ale okazało się, że akurat nie ma mi kto tego napoju przygotować… bo właśnie opowiadał bajki dzieciom (fajnie, ale kurczę! ja chcę herbatę)! Zwyczajnie miałam pecha.

Dookoła toczyły się rozmowy, na ogół skierowane już do osób, które podeszły wcześniej, dlatego raczej chodziłam tam i z powrotem, szukając kogoś, kto mógłby poświęcić mi swój czas. Nie lubię wtrącać się do rozpoczętych konwersacji. Zniechęcona, że w przypływie odwagi jednak nici z napoju, po prostu zdecydowałam ze swoimi towarzyszami podążyć dalej zielonymi alejkami.

Przyznam również, że nie od razu zorientowałam się, gdzie można liczyć na wysłuchanie wykładów – w którym dokładnie miejscu, na którym piętrze budynku pośrodku Ogrodu… i tak dalej. Na jakiś znak na drzwiach trafiłam przypadkiem, szukając toalety.

 

img_20160924_125146

 

img_20160924_125152

 

img_20160924_125423

 

img_20160924_133916

 

Wspaniałą rzeczą byłoby, gdyby Zaparzaj! nie dotyczyło jedynie samej herbaty. Wydaje mi się nawet, że znalazłoby się o wiele więcej fanów dobrej kawy, którą to – tak pożądliwie – popijamy każdego dnia podczas pracy i na uczelniach. Albo i nawet herbaty z piwem! Nie chcę tu uniżać kulturze parzenia herbaty – bo jako kulturoznawca doskonale rozumiem znaczenie i wartość tego rytuału – aczkolwiek dodatkowe atrakcje dla kawoszy i innych smakoszy, pewnie przyciągnęłyby na znacznie dłużej i może nawet o wiele większą liczbę osób.

W tym roku Zaparzaj! było całkowicie darmowe, ale prawdę mówiąc… mam nadzieję, że ulegnie to zmianie. Naprawdę! Dlaczego by nie rozwinąć festiwalu jeszcze bardziej i zadbać o szczegóły z dodatkowym budżetem?

Prawdopodobnie wydarzenie powróci również w przyszłym roku, jeszcze lepiej zorganizowane, z programem dla szerszej publiczności, nie tylko dla najmłodszych i seniorów. Bardzo chciałabym, aby festiwal przyciągał tłumy ludzi, w tym studentów, oraz żeby stał się okazją do nawiązania konwersacji i szansą poznania interesujących osób z pasją, a także miał wartość nie tylko edukacyjną, ale i rozrywkową.

 

Największe mankamenty Zaparzaj!:

✖️ nie oznaczono dobrze miejsc, w których odbywały się prelekcje,

✖️ zabrakło animatorów wydarzenia (takich, którzy w specyficznych koszulkach służyliby radą i wsparciem dla nieśmiałych lub zagubionych!),

✖️ najciekawsze programu (koncerty, pokazy, oprowadzanie) odbywały się w porze obiadowej (13-16) lub prowadzili je wystawcy, uniemożliwiając pozostałym uczestnikom spróbować herbaty (często ludzie raz rozczarowani, zniechęceni, rzadko wracają ponownie)

✖️ za bardzo zawężona tematyka – byłoby dużo ciekawiej, gdyby rozszerzyć ją o, np. kwestię kawy albo chociażby piwa z herbatą,

✖️ brak lekkich przekąsek (np. smaczne kanapki lub herbatniki, ciastka),

✖️ po prostu mało wystawców.

 

Największe, pozytywne aspekty Zaparzaj!:

✔️ okazja do spróbowania i kupienia herbat z różnych krajów świata,

✔️ szansa nauki profesjonalnego zaparzania herbaty,

✔️ okazja do poznania osób, które na co dzień zajmują się kulturą herbaty,

✔️ okazja do tego, by dowiedzieć się więcej o herbacie i jej kulturze,

✔️ białe drogowskazy na ścieżkach w postaci filiżanki z gorącym napojem – super!,

✔️ doskonały pomysł na spędzenie weekendu z rodziną lub znajomymi.

 

Strona wydarzenia: Zaparzaj.pl

Fanpage wydarzenia: Fb.com/Zaparzaj

 

img_20160924_124603

 

img_20160924_133807_1

 

© Paulina J. Rutkowska / Karmins

Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na wykorzystywanie ich bez mojej wcześniejszej zgody.

  • Ja się wybieram za rok! 🙂 Może ze swoim kramem? 😉
    Fajnie, że napisałaś ten post – Zaparzaj! to nowy festiwal, na pewno organizatorom przydadzą się takie wskazówki :).

    • Rewelacja! Fajnie będzie spotkać tam kogoś (nawet jeżeli z internetów 😀 ) znajomego!
      Zaś festiwal z potencjałem 🙂

  • O! Nawet nie wiedziałam, że taka impreza się odbywa w Poznaniu :C będę za rok! 😀

  • Dominika

    Rewelacja! Zazdroszczę takiej imprezy bo sama uwielbiam wszystkie eventy 🙂
    Te oznaczenia na ziemi i potykaczy wyglądały świetne. Ale najlepsze są filiżanki na trawie. Muszę powiedzieć koleżance z Poznania, żeby koniecznie za rok się wybrała.

  • Książka Do Plecaka

    Ciekawa impreza 🙂