Workspace – (nie tylko) miejsce do pracy

Opublikowane

Chyba w każdym domu znajduje się jakieś miejsce do pracy – czy to biurowej, czy zupełnie niezwiązanej z robotą papierkową albo komputerami (lub nauką). Dla mnie było oczywiste, że w naszym mieszkaniu musi się znaleźć taka przestrzeń, w której będzie można spokojnie skupić się, popracować, a popołudniami wygodnie zrelaksować przy grach wideo, serialu lub filmie.

Nie sądziłam, że znalezienie odpowiedniego biurka dla pary okaże się tak wielkim wyzwaniem! Przejrzeliśmy to, co oferuje Ikea (a wcześniej parę innych sklepów), ale… kompletnie nas to nie satysfakcjonowało. Mieliśmy do wyboru: poskładać „coś” z dostępnych materiałów z zadowalającą nas szerokością lub opuścić sklep i rozwiązać problem w innym miejscu, w inny sposób. Jako, że z nas uparciuchy, wybraliśmy opcję drugą.

Biały blat – 180cm długości, 60cm szerokości i 4cm grubości – został wykonany na zamówienie (polakierowany i z widocznymi słojami). Dzięki licznym zaokrągleniom nasze nadgarstki i przedramienia nie cierpią. Konstrukcja podtrzymująca jest dziełem mojego dziadka stolarza – rodzice przywieźli kozła i pomogli nam go przerobić na odpowiedni do wysokości przeciętnego biurka – ma jakieś 67cm wysokości. Do tego mamy stare, ale jare krzesła obrotowe, które pamiętają jeszcze czasy mojej (i mojej siostry) podstawówki. Jak mus to mus – wykorzystaliśmy co mogliśmy i mieliśmy.

 

DSC_0048

 

DSC_0049

 

DSC_0051

 

DSC_0053

 

DSC_0054

 

DSC_0047_2

 

 

Dodam na koniec, że blatu jednak postanawialiśmy nie przykręcać… przylepiliśmy go budowlaną dwustronną taśmą klejącą. Jest stabilnie, nic się nie obsuwa. Drewna nie chciałam naruszać, ponieważ kiedyś może zostanie użyty w trochę inny sposób. Brak szuflad nie jest dla mnie tu jakimś wyrazem niepraktyczności, a wręcz przeciwnie – w skuteczny sposób unikam magazynowania rzeczy niepotrzebnych – zwykle notatniki i karteczki samoprzylepne kładę przy monitorze (i na bieżąco są usuwane, kiedy już nieprzydatne), a przybory do pisania znajdują się w szklankach… po Nutelli. Wszelkie dokumenty trzymam w licznych segregatorach na regale i wciąż są pod ręką, a na dodatek utrzymane w porządku.

  • Podziwiam Waszą zdolność do wspólnej pracy przy jednym biurku. Ja tak nie potrafię. Muszę mieć wielkie, z 2 metrowym blatem biurko, tylko i wyłącznie do swojej dyspozycji. Inaczej jestem podenerwowany i gubię się w swoich zadaniach. Po prostu potrzebuję mieć przestrzeń, aby się „rozwalić” przy biurku i aby nikt mi nie zaglądał na ekran. Najlepiej, aby druga osoba, z którą miałbym pracować razem – ale wtedy blat by musiał mieć z 3 metry długości 😀 – siedziała po drugiej stronie, przodem do mnie. Tak mógłbym pracować.

    Inaczej się nie da! 😀

    • Posiadamy prawdziwy talent do skupiania się na swoich zadaniach – jedyne co nas odciąga od pracy to dźwięk pikającej zmywarki „ej, umyłam co miałam umyć, wyłączcie mnie!” :))