Wnętrzarskie podsumowanie 2016

Opublikowane

Nigdy nie miałam w zwyczaju dzielić się noworocznymi postanowieniami, jak i również, ani razu, nie zdarzyło mi się tworzyć listy z celami. Stawiałam zawsze na jedno SŁOWO, które stawało się hasłem danego roku i zachowywałam je jedynie dla siebie. Sprawa ta nie ulegnie zmianie, stąd też dzisiaj podzielę się wyłącznie wnętrzarskim podsumowaniem 2016.

Chociaż szału nie ma, nie tylko dlatego, że o fazie remontowej wciąż mogłam (i mogę) jeszcze pomarzyć, to wciąż mam o czym opowiadać. Nawet, jeżeli po roku (z hakiem) od zamieszkania na swoim, nadal jest daleko do tego, jak chciałabym mieszkać.

Dla nowego czytelnika wspomnę jeszcze, że moje 36m2 jest z ryneczku wtórnego, blok z 1999 roku, a kiedy się wprowadzałam z moją drugą połówką do mieszkania, nie zostało one poddane remontowi (ani nawet odmalowaniu!), a ponadto zastaliśmy je połowicznie zagospodarowane (łazienka i kuchnia to dzieło poprzednich właścicieli, pomieszczenia są spoko, ale czuć klimat trendów z pierwszych lat XXI wieku). Całkiem możliwe, że jestem szczęśliwą posiadaczką największego balkonu w całej polskiej, wnętrzarskiej blogosferze (a przynajmniej tej części zamieszkującej bloki).

 

Jak to jest z tym planowaniem?

Odpowiem od razu – w moim przypadku różnie to bywa, szczególnie kiedy miesięcznie wciąż jeszcze nie jestem w stanie jakiejkolwiek sensownej kwoty odłożyć. Dlatego bardzo ostrożnie decyduję się na większe wydatki, chociażby te, przekraczające 300-500zł. Z planami jest jak z pogodą w górach… z dnia na dzień mogą ulec zmianie, a i za samym planowaniem – tak wszystkiego od A do Z w ogóle nie przepadam. Wystarczy tylko spojrzeć na serię Plany na ściany, idzie jak krew z nosa. Coś tam sobie umyśliłam, jednak realizację wciąż przekładam(y). Ostatnio powodem było uzupełnienie zimowej garderoby. Na drobne przyjemności pieniądze się znajdą, od czasu do czasu sobie pozwolę (pozwolimy), ale nie czuję się jeszcze na tyle spokojna i stabilna, by nie sprawdzać – trochę za często – stanu konta bankowego i ustalać zasady wraz z kolejną wypłatą „okay, kochanie, w tym miesiącu kupujemy porządną patelnię, bo to ważniejsze, niż regalik do kąta” albo „na nowe biurko – o ile nie wypadnie nic pilniejszego – może się zdecydujemy w połowie roku”. Z resztą, wydaje mi się, że sporo ludzi w moim wieku ma podobne dylematy.

Przez ostatni rok tworzyłam całkiem spore zestawienia typu Gorący Towar i (ostatnio) Ładne Rzeczy!, ale powiem Ci, że od takich form serii postów, raczej będę odchodzić (taki szlaban na rok lub dwa). Po pierwsze, nie mogę się za bardzo wkręcać w szały zakupowe (dążę do odnalezienia spójnego stylu wnętrza, no i teorie minimalizmu bardzo mi odpowiadają), a po drugie, zależy mi na tym, aby zacząć odkładać na spore oraz dosyć kosztowne przedmioty, typu wysokiej jakości, wygodna kanapa, drewniane łóżko (nie wiem jak długo jeszcze wyrobimy z M. na naszym rdzewiejącym, metalowym i za wąskim wyrze), albo w ogóle pierwsze auto (bez którego akcji remontowej sobie nie wyobrażam). Tak, czy inaczej, moja sytuacja finansowa ulega z miesiąca na miesiąc poprawie. Jak na pracującą studentkę ostatniego roku, nie narzekam, ale jestem zwyczajnie ostrożna i wobec planów mam zamiar zachować dość spory umiar. A przynajmniej jeszcze przez jakiś czas.

 

Co z Chcę-Listą 2017?

Publicznej Chcę-Listy nie będzie. Długo nad nią myślałam i – włączając w to też to wszystko, co napisałam powyżej – nie udostępnię tegorocznej na blogu… Ale za to przyszłoroczne podsumowanie powstanie na bazie napisanych wpisów, które udokumentują to, co się u mnie w mieszkaniu zmieniło. Po prostu. O wszystkich, ciekawszych rzeczach, które kupię i/lub uznam, że są godne zaprezentowania, na pewno napiszę. Krótko mówiąc, zrywam z paplaniem o zamiarach i planach (których nie wiem czy i kiedy zrealizuję, bo nie jestem w stanie tego określić!), a zacznę prezentować realizacje i sama pokazywać wdrożone rozwiązania. Zobaczymy jak mi z tym pójdzie.

Podsumowanie Chcę-Listy, wraz z przemyśleniami na jej temat, znajdziesz w grudniowym wpisie, zaś samą listę – w kwietniowym.

 

Czego dowiedziałam się o sobie, swoim mieszkaniu i kwestiach okołownętrzarskich w 2016?

/ 1 / Utwierdziłam się w przekonaniu, że pralka to urządzenie, które irytuje mnie najbardziej. Nawet jeśli ustawisz ją na plastikowych podkładkach pod nóżki, a wrzucisz zbyt małą partię ubrań/ręczników, możesz spodziewać się, że zacznie podskakiwać, hałasować i odsuwać się od ściany (kwestia wyważenia prania). Najzabawniejsze jest to, że pralka od zawsze przysparzała najwięcej problemów, szczególnie ta w jednym z wynajmowanych mieszkań, której nie zdjęto blokady bębna i któregoś z pierwszych dni użytkowania, przez jedną z lokatorek, całkowicie zablokowała drzwi od łazienki… M. się nieźle namęczył, aby – najpierw – wcisnąć się do pomieszczenia – a potem – wstawić urządzenie na swoje miejsce. Nie znoszę pralek.

/ 2 / Z cyklu: nie ma to jak mieszkanie z rynku wtórnego. Dość poważnym kłopotem są wywalające się korki. Zanim zdołam włączyć odkurzacz, najpierw zrobię kilka rundek odkurzacz-bezpieczniki-odkurzacz-bezpieczniki (skoki napięcia). Jakiś problem tkwi też w kuchni, ponieważ nie można jednocześnie włączać piekarnika i czajnika elektrycznego… Trzeba sprawdzić, czy będzie się powtarzał po wymienieniu bezpieczników.

/ 3 / Kwestia zapomnianych rachunków – jeżeli zapomnę opłacić należność za prąd, przekraczając termin jedynie o dzień, nic się nie stanie. Gdybym nie płaciła przez rok, wtedy może dopiero ktokolwiek zacząłby się mną interesować.

/ 4 / Stworzenie ładnego wnętrza, w którym wszystko ze sobą ślicznie współgra, to nie jest taka prosta sprawa. Należy do tego dorzucić ograniczony budżet i daleką drogę do sklepów meblarskich.

/ 5 / Nie warto kupować pościeli o dość niestandardowych rozmiarach. Na przykład, o komplet 155×200 jest szalenie trudno, a i jeszcze należy przemnożyć to razy dwa, jeżeli śpi się ze swoim partnerem pod osobnymi kołdrami. Z poduszkami również trzeba uważać. Sądzę, że jeśli nie posiada się łóżka 160×200, nie warto kupować zbyt dużych.

/ 6 / Pierwsza, wnętrzarska Chcę-Lista, składająca się z ponad 15 rzeczy to sprawa, która możne człowieka przerosnąć, szczególnie w pierwszym roku urządzania się (i gdy jest się w tym żółtodziobem). Co więcej, nie ma chyba dobrej recepty na listę idealną. Trzeba z nią kombinować i sprawdzać swoje możliwości, biorąc pod uwagę potrzeby. No i nie przejmować się, że pierwsze meble i przedmioty nie są bardzo dobrej jakości, a co najwyżej zadowalającej. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. Wszystko jest dobre na początek, wiedza i doświadczenie przecież przychodzą dopiero z czasem.

 

Tak prezentuje się część pokoju dziennego, z którego jestem zadowolona i jest „prawie skończona”. Jeżeli interesuje Cię obecny stan reszty mieszkania, zajrzyj do kategorii Moje 36m2.

 

Przede mną rok 2017. Czekają mnie kolejne, również wnętrzarskie, wyzwania, 24. urodziny, zakończenie studiów i praca na pełen etat. A poza tym, jeszcze kilka innych, pobocznych projektów, w tym związanych z blogiem.

Bez wątpienia będzie się działo!

 

Droga Czytelniczko,

Drogi Czytelniku,

na Nowy Rok życzę Ci wytrwałości we wszelkich postanowieniach, a także dobrze wykorzystanych szans i wiele, wiele zdrowia, szczęścia i radości!

 

Wszystkie zdjęcia w tym poście są mojego autorstwa i nie zgadzam się na rozpowszechnianie ich bez mojej zgody.

  • U mnie postanowienia siedzą w głowie i są wyłącznie celami 🙂 Nie lubię trzymać się kurczowo listy i być jej więźniem 🙂

    • Z jednej strony to prawda! Ubiegłoroczna lista naprawdę mnie uwięziła… Ale z drugiej, potrzebuję po prostu spisać wszystkie te rzeczy, o których marzę i odpowiedzieć sobie na pytanie – czy na pewno potrzebuję tego już teraz, czy jest to sprawa mogąca zaczekać (i jak długo). W ten sposób trochę się kontroluję, rejestruję prawdziwe potrzeby, i tak dalej.

      Dzięki za komentarz:)

  • Collage Design

    My też mamy mieszkanie z rynku wtórnego, tylko o 2m2 większe od Twojego. U nas remont trwa już od ponad 2 lat i uwierz mi, przez większość tego okresu mieszkaliśmy, w odrapanych ścianach:) Od 2 tygodni mam wreszcie wyremontowane ściany w salonie, ale kuchnia i łazienka wciąż pozostawia wieeele do życzenia:)! Ale wiesz, człowiek cieszy się bardziej z rzeczy, które osiąga z wysiłkiem! Więc jeszcze wiele satysfakcji w życiu przed nami;P