„Nie zabieraj mi kołdry!” – o dwóch kompletach pościeli w jednym łóżku

Opublikowane

Tym razem powracam do pokoju wypoczynku, domowej strefy prywatności i minimalizmu.

Sypialnię udało się umeblować najszybciej i niedużym nakładem pieniężnym, ale to między innymi dlatego, że szafa wnękowa była już na stanie, tak jak i stelaż łóżka. Chociaż wysmakowanych mebli tu nie znajdziesz, to i w tym pokoju zapanowała eklektyka, którą mam zamiar powoli uzupełniać o dekoracje. Na razie stoi tu klasyczna toaletka o zaokrąglonym kształcie i z eleganckimi uchwytami (można stwierdzić także, że rama – archaicznie mówiąc – łoża, jest w podobnym stylu) oraz dwie komódki o ostrych kątach, pod pewnymi względami scandi, spełniające tu rolę stoliczków nocnych (chociaż producent proponuje owe komody ustawić w przedpokoju). Mogłam zdecydować się na stoliki z tej samej serii, co toaletka, ale po pierwsze, uznałam, że są zdecydowanie za niskie, a po drugie… cena. No i czemu po prostu nie łączyć stylów?

…to tak słowem wstępu. Wciąż w urządzenie sypialni trzeba włożyć sporo pracy: trochę przemyśleć co dalej, poszukać inspiracji, zaplanować to, co ostatecznie będzie chciało się podziałać.

 

Uwielbiam łóżko. Nawet, jeżeli jest o 40cm za wąskie i mimo wszystko o swoją przestrzeń do spania walczyć trzeba! Po tym, jak przez kilka lat śpi się na tapczanie – okropnie niewygodnym, przyprawiającym o bóle pleców i koszmary – to materac docenia się tak, że hej. A ile się go naszukało, zanim się ostatecznie zamówiło odpowiedni rozmiar i twardość (miękkość?), a potem odczekało te, ciągnące się w nieskończoność 72h (!), zanim się rozłożył i nabrał odpowiedniej objętości, wcześniej zwinięty w grubą rolkę… Jednak dobieranie nowego (materaca) do starego (stelażu, zapewne ikeowego) to nie lada wyzwanie. Ale trzeba korzystać z tego co się ma! Takie doświadczenia też są ważne, już mniejsza o oszczędzanie.

Kiedy jeden problemik się rozwiązał, na horyzoncie ukazały się dwa kolejne, chociaż o tym pierwszym po prostu sobie nagle przypomnieliśmy.

1 / Jak od zawsze było wiadomo – nie potrafimy spać pod jedną kołdrą. Odkąd jedno z drugiego zaczęło ściągać w nocy kołdrę (ja zawsze wygrywałam tę batalię, owijając się trofeum jak naleśnikiem, jednocześnie wystawiając M. na żer krwiopijcom i potworom spod łóżka – bo jak wiadomo tylko kołdra przed nimi chroni, a ja mam wysokorozwinięty instynkt samozachowawczy), uznaliśmy, że każdy powinien mieć swoją. Czyli koniec końców potrzebne są dwa komplety pościeli, nie jeden. O, kurczę: dodatkowe wydatki.

2 / Kołdry i poduchy mają dość… niestandardowe rozmiary: tak się złożyło, że w ramach parapetówy otrzymaliśmy kołdry 155cm x 200cm i poduchy 70cm x 80cm. Swoją drogą, pamiętasz post Jak urządzić pierwsze własne mieszkanie? W punkcie drugim powinnam uwzględnić parapetówkę, nie wiem czemu o tym przypadku nie wspomniałam… O, kurczę: tak, jak w H&M Home (i prawdopodobnie każdym innym) dostaniemy jeszcze poszewki 150cm x 200cm (i te właśnie idealnie pasują, pomimo 5cm różnicy), tak o 70cm x 80cm nie ma co nawet liczyć w tym samym zestawie.

Skończyło się tak, że pierwszy zestaw pościeli upolowałam właśnie w H&M (w przyzwoitej cenie!), ale materiał na poduchy musiałam zamawiać na Allegro. Dodam, że z jakości dokupionych poduszkowych poszew jestem bardzo zadowolona, a tzw. zakładka hotelowa to strzał w dziesiątkę – nie lubię ani suwaków, ani tym bardziej guzików.

Plusy takiej kombinacji są takie, że dekoracyjnie sypialnia wygląda ładniej: poduszki bardzo fajnie się wyróżniają. Co więcej, stwierdziłam, że regułę tę utrzymam.

No i w nocy nikt nie marznie.

 

Przy okazji przedstawiam stan obecny sypialni.

M. wciąż utrzymuje, że chodzenie w nocy po ciemku zupełnie mu nie przeszkadza (ta, jasne), więc na komplecie lampek zaoszczędzimy… przynajmniej na razie.

 

DSC_0069_2016-7-13

 

DSC_0070_2016-7-13

 

DSC_0072_2016-7-13

 

DSC_0075_2016-7-13

 

DSC_0081

fot. Paulina J. Rutkowska / Karmins Decor

 

Komoda Porto / Toaletka Natalia / Szklany pojemnik na biżuterię H&M Home / Pościel H&M / Poszewki na poduszki z Allegro

  • Biała Sowa

    Fajnym rozwiązaniem dla toczących nocne bitwy o kołdrę jest rozmiar 200×220 lub 200×200 (dostępny np. w Ikea).
    Pozdrawiam.

    • Z tym, że oboje mamy syndrom naleśnika…:D Zdecydowanie dwie kołdry to doskonałe rozwiązanie w naszym przypadku! Poza tym (w sumie nie napisałam o tym we wpisie), jednak cenowo specjalnie nie cierpimy:) Na zdjęciach widać pierwszy, nowy komplet. Na kolejny połaszczymy się pewnie teraz na wyprzedażach w H&M Home (można znaleźć przecenione 150×200 do 60zł!).
      Serdeczności!

  • Też mieliśmy problem z walką o kołdrę – część żeńska zawsze ten bój wygrywała, poradziliśmy sobie z tym problemem zakupując kołdrę 220×200. Teraz nie mamy już problemów z marznięciem/pogryzieniami komarów i jest nawet miejsce dla psa 😀 Nawet z syndromem naleśnika to rozwiązanie się u nas sprawdza. Denerwowało nas kupowanie dwóch takich samych kompletów pościeli. Teraz jest nam wygodniej 🙂

  • Ja jestem mocno zdania, że dwie kołdry to najlepsza opcja na świecie! My mamy dwa komplety 140×200 i każdy jest zadowolony. A przy okazji – bardzo przytulna sypialnia!

    Pozdrawiam

  • Sypialnia super, ale to łóżko jakieś malutkie się wydaje 🙁 jaka to szerokość?

    • Malutkie, malutkie, bo i sypialnia mała, a poza tym zrezygnowaliśmy z opcji przystawienia jednej krawędzi do ściany, nie tylko ze względu na to, że jedno nad drugim nie lubi w nocy przechodzić, ale również dlatego, że wtedy byłby problem ze swobodnym otwieraniem szafy (no i każdy chciał mieć swoją szafeczkę – schowków i półek i tak u nas nie wiele, a tym sposobem mamy dodatkową przestrzeń do przechowywania różnych rzeczy). Łóżko ma 120×200.

  • Dwie kołdry zdecydowanie do mnie przemawiają…tym bardziej, że ja lubię się opatulać 🙂

  • My też mamy dwie kołdry i też kłopot ze znalezieniem czegoś w przyzwoitej cenie. 😀 Naleśniki rulez 🙂

  • O nieee, jak się tak przytulać prze kołdrę? Nie da się!

    • Już się chyba przyzwyczaiłam do tego, że wieczorami leżymy sobie owinięci jak te dwa naleśniki i rozmawiamy sobie o różnych rzeczach. Zdecydowanie częściej przytulamy się siedząc obok siebie na kanapie, np. oglądając film:)) A po ponad trzech latach związku nawet mi specjalne i przytulanie przez kołdrę nie przeszkadza… zwyczajnie cieszę się, że M. jest obok i jest nam ciepło i przytulnie!:)

      • O to niestety przytulanie przez kołdrę u mnie nie wchodzi w grę 😛