Bo.Poznań – poznańska restauracyjka na Kościuszki 84

Opublikowane

W przerwie pomiędzy zajęciami na uczelni, postanowiłam z moją grupą projektową usiąść w wygodnym miejscu i omówić scenariusz widowiska (jaki przygotowujemy w ramach studiów!). W ten sposób po raz pierwszy znalazłam się w… Bo.Poznań.

 

Bo… wreszcie trzeba coś zjeść. Bo… wezmę coś na wynos. Bo… chcę kawę albo herbatę. Bo… śniadanie to najlepszy początek dnia. Bo… lunch, obiad…

Bo.Poznań

 

Na Kościuszki mamy – my, studenci – rzut beretem – wydział, na którym studiuję (jeszcze przez najbliższy rok) znajduje się na Fredry. W pobliżu jest od groma sympatycznych miejsc, gdzie można się najeść i napić do syta. Prawdę mówiąc, rzadko kiedy mam czas wstąpić gdziekolwiek spontanicznie, tuż po zajęciach (zwykle po nich spadam zmęczona do domu albo – podekscytowana kolejnym projektem – zmierzam w kierunku pracy), także i tym razem nie planowałam tego punktu dnia. Właściwie tyle razy ostatnio przechodziłam ulicą Kościuszki (najczęściej kierując się do Alternativa Club, kiedy jeszcze prowadziłam spotkania dla graczy i pracowników branży gier Pog(R)adajmy), a nawet nie rzuciła mi się w oczy ta prześliczna restauracyjka – a działa już ponad rok!

Wnętrze już od wejścia mnie zachwyciło. Lubię restauracje urządzone w stylu industrialnym, gdzie łączą się ze sobą różne materiały…

Niestety, jestem jeszcze wciąż przed wypłatą, więc mogłam sobie pozwolić jedynie na kawę (koleżanka oprócz lemoniady zamówiła sobie hummus w picie i wyglądał nieziemsko! ponoć smakował równie dobrze).

 

WP_20160531_13_00_17_Pro

 

Kilka osób, które w tym czasie przewinęły się przez lokal, także ośmieliło się zrobić kilka zdjęć, a nawet wziąć do ręki niektóre interesujące eksponaty (jak stara maszynka do mielenia mięsa) i sfotografować je z bliska.

 

WP_20160531_13_00_23_Pro

 

WP_20160531_13_00_45_Pro

 

Jako, że restauracyjka znajduje się w piwniczce, zadbano również o… widok za oknami. Na zewnątrz wystawiono doniczki z zielonymi roślinkami.

 

WP_20160531_13_02_06_Pro

 

Kawa (latte) była wyśmienita! Nie zabrakło i ciasteczka (trochę „po naszemu” podśmiewaliśmy się, że jesteśmy świadkami stosowania zasady 3S, o której można poczytać w książce The Experience Economy, haha).

 

WP_20160531_13_11_09_Pro

 

WP_20160531_13_11_29_Pro

 

Ogromne wrażenie (również na mojej koleżance z roku) wywarła łazienka! Na dodatek, na podłodze położono płytki patchworkowe, podobne do tych, które chciałabym mieć u siebie. Wewnątrz było dosyć ciemno, dlatego zdjęcie nie wyszło zbyt rewelacyjnie (a pod ręką miałam tylko telefon komórkowy).

 

WP_20160531_13_58_08_Pro

 

WP_20160531_13_58_45_Pro

 

Powyższa ozdoba – istny kolaż przeróżnych przedmiotów – również znalazła się wewnątrz łazienki. Ale, co zdecydowanie powaliło mnie na kolana (czytaj: nigdy wcześniej czegoś podobnego nie widziałam), to industrialny kranik z misą i lustro… Kompletnie rozbrajające!

 

WP_20160531_13_59_27_Pro

 

WP_20160531_13_59_33_Pro

 

WP_20160531_13_59_48_Pro

 

WP_20160531_13_59_43_Pro

 

Menu restauracyjki znajdziesz na fanpejdżu Bo.Poznań. Bez wątpienia – każdy znajdzie tu coś dla siebie! Wrócę w wolnej chwili z pewnością.

To był jeden z tych dni, który totalnie mnie zaskoczył. Pomimo – po raz kolejny – nawalającej komunikacji miejskiej, wracałam do domu z uśmiechem na twarzy.

 

Sztuką są obrazy, zdjęcia, rzeźby, widowiska, performanse… dla mnie sztuką są również tak wyśmienicie zaprojektowane wnętrza.

  • Nic dziwnego, że niektórzy chwytali za aparat, bo wnętrze zrobione z pomysłem! A łazienka naprawdę genialna. Jeszcze takiej nie widziałam. Brawa za pomysłowość i umiejętność wyszperania takich staroci

  • Biała Sowa

    Wygląda jak nieźle urządzone mieszkanie. Na pewno miło się tam siedzi 🙂
    Uściski Paulinko.

  • restauracja urządzona wzorowo jak na piwnicę przystało, łazienka rewelacja , w oczekiwaniu na posiłek można się zachwycać jej elementami dekoracji . . pozdrawiam

  • Jeszcze mnie tam nie było, ale coś mi się wydaje, że chętnie zajrzę – w przypływie wizyty w Poznaniu 🙂