6 rzeczy, które warto wiedzieć o fontach

Opublikowane

Prawdopodobnie zdarzyło Ci się korzystać z fontów nie raz – czy to tworząc grafiki do Twoich kanałów mediów społecznościowych, albo używając konkretnych na Twoim blogu lub stronie.

Nie musisz oczywiście wnikać w całą historię znaków lub posiadać kompletnej wiedzy specjalistycznej (chociaż jeżeli masz ochotę, polecam książki: A. Frutiger „Człowiek i jego znaki” oraz H. P. Willberg, F. Forssman „Pierwsza pomoc w typografii”), ale to trochę jak z robieniem zdjęć – warto znać podstawy. Zaznaczę, że sama specjalistką w tej dziedzinie się nie czuję, chociaż zdecydowanie nazywam siebie – z przymrużeniem oka – fontfreakiem.

 

1. Gdzie szukać ładnych fontów?

Miejsc jest wiele (znajdziesz je, wpisując w wyszukiwarkę po prostu „fonty”), ale ja zdecydowanie najbardziej lubię pobierać je z dwóch miejsc: dafont.com oraz Google Fonts. Na tych stronach jasno opisane są licencje, a poza tym z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Tworząc różne grafiki z napisami, chętnie korzystam z tego pierwszego źródła, zaś na blogu stosuję tylko i wyłącznie Google Fonts, ze względu na powszechność i standardy (ponadto mam pewność, że każdy użytkownik na świecie będzie oglądał Karmins w szatach konkretnych fontów).

 

dafont.com

 

Google Fonts

 

2. Licencje

Korzystając z fontów, koniecznie sprawdzaj licencje. Nie wszystkie można wykorzystywać w dowolny sposób, część można wykorzystywać w dokładnie określony sposób. Warto wczytać się w te informacje – zawsze dostępne są w szczegółach danego fontu.

 

3. Latin i Latin Extended

Chodzi tu przede wszystkim o… polskie znaki. Dorabianie wszelkich kresek, haczyków i kropek to żmudna praca (szczególnie, jeżeli nie czujesz się dobrze w roli grafika) i na ogół efekt takich działań jest zwyczajnie słaby. Warto szukać takich fontów, których autor zadbał o znaki dla wszystkich języków, posiadających znaki diakrytyczne (wcześniej wspomniane znaki, umieszczane nad lub pod literą).

Często wersje fontów „free for personal use” nie posiadają polskich znaków! W takim przypadku należy zakupić cały font – a przy okazji licencję na jego wykorzystywanie.

 

4. Jak je łączyć

Łączyć poszczególne kroje pisma trzeba się zwyczajnie nauczyć lub skorzystać z ogólnodostępnych wyszukiwarek, które ułatwiają to zadanie. Wyszukiwarki te, skupiają się jednak na ogół tylko na Google Fonts… Ale na szczęście istnieje kilka zasad, które należy przestrzegać, by i w przypadku fontów nie-Googlowych napisy na grafice przedstawiały się ładnie, estetycznie i nie raziły:

  • na jednym obrazku najlepiej wykorzystuj maksymalnie dwa fonty,
  • wystrzegaj się zbyt ozdobnych fontów, stylizowanych na pismo ręczne (są na ogół bardzo nieczytelne)
  • najlepiej łącz ze sobą szeryfowe z bezszeryfowymi (znacznie trudniejsze jest dopasowanie dwóch różnych szeryfowych czy bezszeryfowych)
  • próbuj różnych wielkości tekstu, ale raczej nie pogrubiaj, nie przechylaj i nie podkreślaj, korzystając z BIU (dla mnie wyjątkiem jest pisanie posta na blogu) – korzystaj z odmian kroju: Regular, Bold, Hardline, itp. (pamiętaj też, by je w ogóle zainstalować – na ogół trzeba robić to pojedynczo), wtedy będziesz mieć pewność, że każda litera połączy się z inną w odpowiedni sposób (i odstępy pomiędzy nimi będą poprawne – nie będą ani zbyt rozstrzelone, ani nie będą się zlewać),
  • zachowuj odpowiednią odległość pomiędzy poszczególnymi słowami i wersami tekstu (zachowując odstęp pomiędzy nimi, zwiększa się czytelność tekstu, a jest to istotne, kiedy użytkownik odczytuje napis na bannerze na ekranie swojego telefonu).

 

Przykład łączenia dwóch fontów: bezszeryfowe Lato – dwa rodzaje grubości fontu (Light i Bold) w połączeniu z szeryfowym Roboto Slab – Regular.

 

Wyszukiwarki par fontów / strony pokazujące jak łączyć fonty:

 

5. Fonty, a przeglądarki

Jako, że każda przeglądarka korzysta z jakiegoś silnika renderującego (który jest odpowiedzialny za wyświetlenie kodu, na przykład HTML/CSS, w formie graficznej), fonty mogą prezentować się na nich różnie. Będąc administratorem swojej strony, niestety nie do końca masz wpływ na to, jak będzie wyglądało Twoje www chociażby na Edge czy Internet Explorer. Warto jednak mieć tego świadomość.

 

6. Fonty zakazane i te, które już dawno się „przejadły” (czyli unikaj)

Na czarnej liście od wielu, wielu lat jest Comic Sans – kojarzy się z komiksami, żartem, dowcipem – za nic w świecie nie należy go używać przy projektach związanych ze szpitalami, biurami, restauracjami, itp. – więcej o Comic Sans przeczytasz na ComicSansCriminal.com.

Złym pomysłem jest też używanie modnego przez jakiś czas Lobstera… swojego czasu pojawiał się na co drugim plakacie firm, związanych z żywnością albo sposobem spędzania czasu wolnego. Jeżeli chcesz się wyróżnić – na pewno nie korzystaj z tego fontu.

O „Fontach, których powinieneś unikać jak ognia” pisała także Magda z My Pink Plum. Warto do jej tekstu zajrzeć!

 



 

Aktualnie moimi ulubionymi fontami są Raleway, Open Sans oraz Josefin Sans i to je właśnie widzisz nie tylko w tym tekście, ale i na całym blogu. A jakie lubisz Ty? Wykorzystujesz je w mediach społecznościowych lub na blogu? Koniecznie daj znać w komentarzu, jakie masz doświadczenie z fontami, możesz podzielić się także swoimi wątpliwościami.

Jeżeli post Ci się spodobał, podziel się nim z innymi, a jeśli czujesz chęć powracania na Karmins, obserwuj mnie na Facebooku lub Instagramie – w przyszłości pojawią się kolejne wpisy, związane z grafiką i blogowaniem!

 

Prawdopodobnie także zainteresuje Cię:

Motywy WordPress – wszystko, co warto o nich wiedzieć, czyli gdzie kupować i jak wybierać

 

Źródła:
* Słowniczek pojęć – ogonki.agh.edu.pl

  • Myślałam, że jako dziewczyna grafika wiem o fontach wszystko, a tu taka niespodzianka! I cieszę się, że nie jest moją fanaberią nieużywanie fontów stylizowanych na pismo ręczne – nigdy nie wiem, co jest tam napisane.

    • Mój z kolei to jest programistą, ale od programowania raczej trzymam się z daleka (próbowałam, ale to nie dla mnie)! 😁 Fajnie, kiedy osoby w związku mogą się od siebie uczyć!
      Zaś co do fontów typu „handwritten” i „calligraphy” to tak – trzeba na nie uważać, chociaż oczywiście zdarzają się stylizowane i czytelne… ale zanim zacznie się z nich korzystać, warto sprawdzić jak wyglądają, np. jako 9 pkt.

      Pozdrowienia, Olu 💛

  • Artykuł bardzo mi się przyda, głównie z uwagi na to, że tworzę czasem sketchnotki i infografiki. No i bloga od niedawna :). Dzięki wielkie! 🙂

  • Korzystam głównie z GoogleFonts, zaraz zerknę na dafont 🙂 Dziękuję, bardzo konkretny i przydatny wpis 🙂

  • Fajne zestawienie na temat fontów, sama używam ich raczej na chybił trafił chociaż wiem, że nie jest to dobry pomysł 😉 Nie miałam też pojęcia, że istnieją fonty, których lepiej nie używać, teraz będę zwracać na to uwagę 😉

    • Dlatego na początek mocno polecam wyszukiwarki par fontów – po jakimś czasie wyczucie co do dopierania wyrobi się samo. Na pewno warto korzystać:)

  • O, nie wpadłam na to, że są gotowe narzędzia, które pokazują pasujące do siebie fonty 😀 Na pewno będę korzystać 🙂
    Czasem, od wielkiego dzwonu, chciałabym użyć pisma nibyodręcznego, ale trudno mi znaleźć wystarczająco czytelne. Masz swoje typy?

    • W moim BuJo dominuje, np. font Lauren (chociaż nie ma polskich znaków – w notesie je dorabiam odręcznie) http://www.dafont.com/lauren.font
      Sposób na to, by sprawdzić czytelność danego fontu jest otworzenie, np. Worda i zmniejszenie tekstu, np. do 18/12pkt. Możesz też napis z danego kroju pisma pokazać innym (znajomym albo komuś z rodziny) i poprosić o odczytanie:)