Moje 36m2 – plany na lato

Opublikowane

Jednym z powodów, dla których zrezygnowałam z tworzenia tegorocznej listy wnętrzarskiej (znanej wtedy pod nazwą „Chcę-Lista”), było to, że budżet domowy chwiał się niczym domek z kart. Raz starczało do końca miesiąca, raz nie, więc nawet nie było mowy o inwestowaniu w jakieś kosztowne meble i dodatki. Nawet, jeżeli wielokrotnie powtarzałam (i pisałam), że jako student, moje wynagrodzenie mnie zadawala (bo zadawalało), to tak czy inaczej, gdzieś tam z tyłu głowy siedziała myśl, że „hej, tak wiecznie być nie może, nie wyobrażam sobie żyć od wypłaty do wypłaty – chciałabym też zacząć oszczędzać”. Cóż, czerwiec i lipiec nie będzie dla mnie i M. najłatwiejszy, szczególnie, jeżeli pracę na pełen etat zacznę od lipca (miesiąc na jednej wypłacie… jest ciężki, ale do przeżycia). No bo, kurczę – niestety to wszystko rozbija się o kwestie finansowe. Chcesz mieć ładne, funkcjonalne mieszkanie? No to płać!

Dlatego, od jakiegoś czasu, podchodzę do urządzania się inaczej. Jasne, mam nadal (!) kilka, całkiem niezbędnych rzeczy do kupienia z ubiegłorocznej listy (podsumowanie znajdziesz tutaj), ale wydaje mi się, że za chwilę uda się je zdobyć (jak nowe lampki nocne i nowe komplety pościeli). Co więcej, cieszę się, że z niektórymi przedmiotami się nie śpieszyłam – na wymarzony, nowy zegar wpadłam dopiero niedawno (a jakościowo i cenowo zachwycił). Ale do sedna.

 

Balkon

Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o blogi wnętrzarskie, to mogę pochwalić się jednym z największych balkonów w tej części blogosfery. W mieszkaniu do uporządkowania i pierwszy w kolejności jest właśnie on, balkon – czas pozbyć się tego, co uschło i posadzić nowe (a niektóre przesadzić). Nie ma na razie mowy o zakupie mebli, ale przynajmniej postaram się zadbać o to, by przynajmniej było czysto i schludnie – żadnych śmieci. Rozchodnika kaukaskiego mam aż w nadmiarze. Jednego z iglaków zamierzam się też pozbyć. Chciałabym wprowadzić tam trochę koloru, nie tylko zielonego, ale i czerwonego, różowego, białego… Myślę również o wysokich roślinach, które będzie można zobaczyć z zewnątrz – w tym pnących się. Jako, że za barierę służy półścianka betonowa, chciałabym ją czymś zasłonić. Poważnie rozważam i odmalowanie metalowych części, bo wyglądają już fatalnie, a spółdzielnia się do tego nie pali (a tylko sprawdza czy nic się nie kruszy…).

 

 

Sypialnia

Nie wiem na ile to się uda, ale fajnie byłoby w końcu zakupić lampki nocne oraz nowe komplety pościeli. Firany także są zdecydowanie do wymiany – pamiętają jeszcze poprzednich właścicieli, a mi nie udało się ich doprać nawet z domieszką sody oczyszczonej. W sypialni mocno brakuje kolorów oraz delikatnych ozdób na ścianie. Raczej nie poszaleję, ale zobaczę co uda się z tym wszystkim zrobić.

 

 

Pokój dzienny

W kąciku stanęła szeflera, ale jak nie było obrazu nad kanapą, tak nie ma do tej pory. Za to obiecałam sobie, że nie zawieszę tam niczego, co nie spodoba się i M. Także decyzja o tym, co tam zawiśnie jest odwlekana, ale czuję, że tego nie pożałuję. Mam ochotę poszukać nowych poszewek na poduszki ozdobne oraz złapać nowy kocyk. Coraz mocniej rozważam też wymianę dywanu na bardziej stonowany, w jednym kolorze, albo… wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej kolorowy. Pomału jakiś pomysł na to w mojej głowie się rysuje. Nieustannie podziwiam z M. stolik kawowy od Wood & Paper. To zdecydowanie był najlepszy zakup meblowy, jaki dokonaliśmy wspólnie.

 

 

A co z resztą?

Kuchnia i łazienka to zadania na przyszłe lata. Obydwa pomieszczenia potrzebują nie tyle co odmalowania, a dość gruntownego remontu, chociaż już w jakimś stopniu się do nich przyzwyczaiłam… Na pewno przyjdzie na nie czas. Obecnie największym minusem mojej maleńkiej (bo około 5m w kwadracie) kuchni są ciemne fronty, brak płytek na jednej ścianie oraz zbyt krótki blat roboczy po jednej stronie, z kolei łazienka kompletnie nie jest przystosowana dla niskich osób (mam niecałe 1,50m!)  – więcej o niej pisałam w ubiegłym roku w poście „5 powodów, dla których wymienię wannę na prysznic”.

 

Plany, a obawy

Każdy plan, każdy projekt może borykać się z pewnymi przeszkodami, nieprzewidywalnymi sytuacjami, na które na ogół kompletnie nie ma się wpływu. Jestem młodą osobą, która dopiero walczy o całkowitą niezależność finansową (bo wiadomo – póki się było studentem i nawet jak się coś tam zarabiało, to rodzice nie raz, nie dwa, a to podrzucili zakupy, a to dopytywali się czy aby na pewno mamy co jeść i czy wystarcza nam na małe przyjemności, jak kino albo jakiś wyjazd…), o jakąś taką stabilizację codzienności. Pewnie nie umknęło Twojej uwadze też, że ostatnie kadry z mieszkania nie różnią się za bardzo od tych sprzed roku. Prawda jest taka, że zwyczajnie nie miałam czasu, ani ochoty, aby się na mieszkaniu skupić, nie to było priorytetem przez ostatnie miesiące. Szczerze mówiąc, sto razy bardziej wolałam inwestować w kolejną grę wideo, niż w nieprzemyślany zakup nowych poduszek. W przypływie gotówki stawiałam na relaks, możliwość odpoczynku i oderwania się od zmartwień, odstresowania się. Bo ja, mimo wszystko, planów potrzebuję. Usiąść, zastanowić się, poszkicować, zebrać pomysły na tablicy Pinterest… Nie urządzam się z dnia na dzień i nie chcę się tak urządzać, między innymi o tym piszę na blogu. To też taka trochę dla mnie lekcja cierpliwości – bo w gruncie rzeczy jestem w gorącej wodzie kąpana!

Na pewno nie zmieniły się dwie rzeczy. Po pierwsze, nie zamierzam iść w styl skandynawski, chociaż lubię minimalizm i jasne przestrzenie. Na pewno nie będzie u mnie biało i czarno. Po drugie – co łączy się poniekąd z pierwszym – dalej marzy mi się eklektyka, łączenie mebli o prostej formie z tymi wyglądającymi elegancko, nieco archaicznie. Dalej podoba mi się łączenie takich barw, jak brąz z zielenią, niebieskościami czy żółciami.

Także stworzenie swojego wnętrza marzeń – ten cel – jeszcze jest przede mną.

I wcale nie jest tak blisko.

  • Kochana nie wiem, jak to zrobiłaś, ale Twoje 36m wygląda na naprawdę spore! Mówię to z perspektywy właścieila 38m2! No i balkon… dla mnie to marzenie. Nie mam niestety możliwości, by je spełnić… może kiedyś… buziaki! Trzymam kciuki za Was i Wasze plany! K

    • Ha, no właśnie – słyszę to już nie pierwszy raz, czy ktoś wchodzi do mieszkania czy ogląda na zdjęciach! To zdecydowanie jego urok, bo faktycznie na 36m2 nie wygląda… ale jednak to 36m2 😊 Balkon totalnie jest moim diamencikiem, który koniecznie trzeba oszlifować 🤣 💎 Mam nadzieję, że już wkrótce…
      Dzięki za komentarz i miłe słowa!❤️💋

  • Ewelina

    Jestem właśnie przed ogromną demolką niewielkiego domku. I to wiąże się z przeprowadzką na 3-4 miesiące do mieszkania w bloku (36m2). Będzie to jednocześnie ekscytacja z remontu całego domu i dramat powrotu do mieszkania w bloku. Zainspirowalas mnie odnowieniem i odświeżeniem mieszkania tak, aby pobyt w nim mniej bolał!