21 myśli na Pierwszy Dzień Wiosny

Opublikowane

1

Zdjęcie, które widzisz w nagłówku tego posta to odradzający się po śnie zimowym rozchodnik kaukaski. Zanim wprowadziłam się z M. do naszego mieszkania, nigdy bym nie pomyślała, że kiedykolwiek zaczną mnie interesować rośliny. A jednak! Co prawda, wciąż ogrodniczka ze mnie marna, ale wydaje mi się, że robię postępy. W czterech ścianach znajduje się również zamiokulkas zamiolistny (przeżył ze mną 3 przeprowadzki, a ostatnio doczekał się nowej doniczki i wypuścił młode listki!), a od niedawna w kącie przy kanapie stanęła szeflera. Grunt to nie przesadzić z miłością… czyli podlewaniem.

 

2

Wraz z połową marca mogę odetchnąć – miesiące, które przynoszą mi najwięcej stresu i niemiłych niespodzianek już są praktycznie za mną. Co więcej, wczoraj oddałam trzeci rozdział mojej pracy magisterskiej, czyli jakieś 50% roboty mam z głowy. Jeszcze raz tyle i mogę się bronić. To moja ostatnia „studencka wiosna”.

 

3

Nie lubię zimy, co roku mam nadzieję, że będzie lekka – śniegi, mrozy, wiatry, grube kurtki i swetry to nie dla mnie. I jeszcze wychodzą moje odmrożenia na rękach, skóra pęka i w ogóle jest bardzo niefajnie. Lubię wiosnę, ponieważ przynosi ze sobą temperaturę dla mnie idealną, czyli ~21°C. Wyciągam z szafy ulubione kardigany, lżejsze buciki i wreszcie nie muszę nosić czapki. Hurra!

 

4

Wiosenne, piesze przechadzki do McDonald’s na #cheatmeal to jest to. Tam i z powrotem.

 

5

Na moim Instagramie zrobiło się zielono.

 

 

6

Wiosenna aura oznacza mniejsze rachunki za ogrzewanie! Będę mogła również zostawiać otwarte okno przez cały dzień pracy i pisania. No i pranie zacznie ładnie schnąć na balkonie – sezon na suszarkę w mieszkaniu oficjalnie dobiega końca.

 

7

Próbowałam powrócić do picia kawy. Niestety, wciąż mi szkodzi, organizm się buntuje… wszystko kręci się wokół mojego ciśnienia. Nie zamierzam z tym walczyć. Dobrze rozbudza mnie trochę mocniejsza herbata czarna. Z innych napojów polubiłam melisę z pomarańczą, bo działa na mnie kojąco-uspokajająco (szczególnie, gdy stres wisi w powietrzu) oraz pokrzywę, dzięki której coraz rzadziej zmagam się z infekcjami czy brakiem apetytu.

 

8

Jeszcze samej trudno mi w to uwierzyć, ale… zaczęłam interesować się kosmetykami i makijażem. Do tej pory korzystałam jedynie z tuszu do rzęs i kremu Nivea. Na pewno napiszę o tym jakiś osobny post, na razie powiem tylko tyle, że po prostu moja skóra zaczyna dojrzewać, zmieniać się, przesuszać. Nigdy wcześniej nie sprawiała mi problemów, a tu proszę – na 24. wiosnę doprosiła się o lepszą pielęgnację. Niezły podkład już znalazłam, dobrze dopasowujące się do moich potrzeb kremy również. Zaczęłam także korzystać z cieni, które kupiła mi moja siostra na święta (a jak się okazuje – to bardzo dobre cienie!).

*głębokie westchnienie*

 

9

Przede mną jedno z najtrudniejszych zadań, przed którymi przyjdzie mi w najbliższym czasie stanąć: kupno butów na cieplejsze dni. Dodam, że noszę rozmiar 35, czasem 34. Have fun, Karmins. Have fun.

 

10

Mam trzy cele do osiągnięcia tej wiosny. Po pierwsze, na dobre zaprzyjaźnić się z Nikonem – aparat posiadam jakoś od 17. roku życia, a dopiero niedawno odkryłam kilka, cudownych funkcji (zmobilizowała mnie do tego Ania z bloga AniaUlanicka). Lubię robić zdjęcia, a jeszcze bardziej lubię robić ładne, jasne i ostre zdjęcia i dzielić się nimi również na Instagramie. Po drugie, przyłożyć się lepiej do blogowania – chcę nauczyć się regularnie planować posty oraz treści mediów społecznościowych. Będzie to dla mnie niemałe wyzwanie, ponieważ za planowaniem – jak wiesz – nie przepadam i jestem w gorącej wodzie kąpana. Jak chcę coś już i teraz, to trudno mnie przekonać do tego, że czasem trzeba zwolnić i trochę przystopować, bo jak to mówią: „wszystko w swoim czasie!”. Po trzecie wreszcie, zależy mi na zakończeniu urządzania kąciku w pokoju dziennym. Brakuje jeszcze kilku elementów, ale postaram się z tym spiąć, bo jestem pewna, że doprowadzenie go do stanu jaki sobie wymarzyłam, doda mi sił i energii na więcej wnętrzarskich eksperymentów.

 

11

Brakuje mi zwierzaka. Chciałabym mieć małego psa. Niestety marzenie to musi jeszcze trochę zaczekać.

 

12

Lubię kiedy dni stają się dłuższe, a noce krótsze. Lubię tez wiosenne deszcze.

 

13

W ubiegły weekend poszłam z M. na Piękną i Bestię z Emmą Watson, Danem Stevensem i Lukem Evansem. Wzruszałam się, śmiałam, nawet trochę przerażałam. Coś cudownego. I połatali sporo dziur fabularnych! Jak dla mnie 10/10 z ogromnym serduchem. Ogromnym. Rozważam czy nie pójść raz jeszcze.

Tak, byłam na wersji angielskiej z polskimi napisami. Wersje oryginalne FTW.

 

14

Naprawdę nie mogę uwierzyć, że zaraz koniec studiów… Nie żeby to mnie martwiło. Wręcz przeciwnie!

 

15

Piosenka, którą mogłabym słuchać na okrągło to Nancy Mulligan Eda Sheerana z jego najnowszej płyty. Radosna, klimatyczna, skoczna i romantyczna! Kocham.

 

16

Po raz pierwszy w historii przyłączyłam się do akcji Share Week. Moje typy znajdziesz w ostatnim poście. Jestem ciekawa czy ktokolwiek kiedykolwiek pomyśli kiedyś w takim zestawieniu o Karmins. Tak, czy inaczej, przede mną na pewno jeszcze sporo pracy, by sobie na to zasłużyć.

 

17

Najlepszym sposobem na złapanie dobrego humoru jest kupno ciasta z galaretką i truskawkami.

 

18

Na początku istnienia bloga wrzucałam screeny domków i wnętrz budowanych w The Sims 4. Zastanawiam się czy do takich postów nie wrócić, bo tworzenie ich (szczególnie tych małych i tanich, tzw. starterów) sprawia mi ogromną frajdę. Przykład takich postów możesz znaleźć w archiwum bloga.

 

19

Instagram uzależnia.

 

 

20

Pizza po godzinie 21 smakuje najlepiej.

 

21

Fantastyczną sprawą byłoby urządzenie balkonu, ciekawe czy uda mi się tego dokonać jeszcze w tym roku. Marzą mi się wygodne krzesełka i nieduży stoliczek, do tego schowek na narzędzia oraz ziemię i jeszcze kilka kwiatów w doniczkach. Zauważyłam, że balkony sąsiadów nie są ani zielone, ani przyjazne w kwestii wypoczynkowej. Chciałabym żeby u mnie było inaczej – zielono, pachnąco, wygodnie i ładnie. Nie chcę żeby to było jedynie miejsce, gdzie mogę rozwiesić pranie. Szczególnie, że pole do popisu mam całkiem, całkiem spore.

 

Pięknej, ciepłej wiosny!

  • Także nie lubię zimy i zawsze mam nadzieję, że jednak śnieg nie spadnie 🙂

    • Ja śnieg toleruję tylko na Święta, ale coś ostatnio na 24. w Poznaniu ni płatka! Tu trochę szkoda, bo takie zimowanie ma urok. Co do reszty dni – dla mnie też lepiej żeby nie padało:)