12 rzeczy, które poprawiają mi humor (i też możesz ich spróbować)

Opublikowane

Kiedy czuję, że psychicznie mi zwyczajnie źle, niedobrze i najgorzej, staram się odgonić smutki. Poza dotarciem do źródła problemu, istnieje sporo fantastycznych sposobów na to, aby im zaradzić. Ja mam ich co najmniej… 12 i to o nich właśnie dziś opowiem.

 

1. Blogowanie i czytanie innych blogów

Lubię blogosferę wnętrzarską oraz specjalistyczną. Tym dwóm przyglądam się najczęściej i wcale nie tak trudno odnaleźć perełki! Wystarczy rozejrzeć się po grupach promujących blogi oraz inne grupy, tematyczne lub bezpośrednio związane z jakimś zagadnieniem. Mam kilka takich miejsc, do których lubię wracać: Ania Ulanicka, worQshop, Koza Domowa, Magda Bek, a ostatnio do tej grupki dołączyła Asia z 66mkwadrat (szczególnie jeżeli lubisz poczytać lekkie i dobre teksty o małych rzeczach z codzienności – mocno polecam). Cóż tu więcej mówić – zarówno blogowanie jak i czytanie blogów to dla mnie umilanie wolnego czasu. Poprawia humor? Czasem nawet bardzo, szczególnie, kiedy internetowe znajomości się zacieśniają lub gdy znajduję kolejny pomysł na tekst.

 

2. Spacer

No hej, bo kto nie lubi spacerów? W moim BuJo na głównym trackerze mam nawet podpunkt do codziennego odhaczania – „świeże powietrze”. Jako, że ćwiczę właściwie nic (czasem mi się zdarzy zrobić kilka ruchów na rozciąganie i tyle), a przy kompie bardzo dużo, muszę ruszać tyłek. Co najmniej do sklepu i z powrotem. Moje ulubione spacery to takie, podczas których nie tylko robię kilka kilometrów, ale i przy okazji mogę porozmawiać z M. – o wszystkim i o niczym. To taki trochę też czas dla nas. Rozmowy na świeżym powietrzu otwierają umysł, to wiem na pewno!

 

3. Lemoniada lub dobra herbata

Kocham zimną lemoniadę. Kocham też zieloną herbatę. Te dwa napoje sprawiają, że w trakcie picia i jeszcze na długo po wypiciu +10 do fantastycznego (lub poprawionego) humoru.

 

4. Ciekawy artykuł, magazyn lub nowa książka

To chyba najlepsze propozycje na złą pogodę. Czytanie odwraca też uwagę od zmartwień, poza tym zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego! Poza tym zdecydowanie należę do tych osób, którzy uwielbiają zapach nowej książki – papieru, który jeszcze jakiś czas temu był w drukarni.

 

5. Makijaż

Makijażuję się całkiem od niedawna, bo dopiero jakoś w połowie studiów zaczęłam. Moja mama właściwie nigdy nie malowała nawet rzęs, więc to nic dziwnego. Długo, długo opierałam się – a to mi się nie chciało, a to coś tam. Lata zabrało mi wypracowanie czegoś, co podkreśli moją urodę. Jeszcze kilka miesięcy temu pisałam na blogu, że używam wyłącznie tuszu i kremu Nivea… i trochę od tamtej pory się zmieniło.

Teraz na co dzień używam kremu Miya (polska, świetna i dość młoda marka), do tego korektor pod oczy (genetycznie mam straszne cienką skórę, więc i cienie), rzadko podkład, podkręcam rzęsy i – bardzo proszę!

Dodaje mi to nie tylko pewności siebie – lubię po prostu ładnie wyglądać i się sobie podobać. Zły humor? W pierwszej kolejności ogarnąć swoją buzię!

 

6. Bullet Journal

To mój pomysł na wolny czas, który realizuję od niedawna. Planuję, dbam o nowe nawyki, realizuję zadania dnia i nawet mi to wychodzi! Łączy się to także z moim motto: „Przynajmniej jedna, wartościowa rzecz dziennie”. BuJo dostarcza mi także okazji do wykazania kreatywności (poza oczywiście pracą kreatywną, o której za chwilę), ale tak zupełnie na luzie – ołówki, cienkopisy i markery w dłoń i od razu jakoś tak mi lepiej!

O BuJo na pewno za jakiś czas napiszę na blogu.

 

 

7. Praca kreatywna

Jak już muszę pracować, to robić to, co lubię i do tego kreatywnie. No i wylądowałam na freelance… Za to sprawia mi ogromną radochę, kiedy stworzę coś, z czego klient jest zadowolony. Czy praca może poprawiać nastrój? Cóż, w moim przypadku – owszem. Na dodatek non stop uczę się nowych, interesujących rzeczy – a to też jest dla mnie ważne i satysfakcjonujące. Taka praca dla mnie równa się działanie. A działanie wpływa na mnie bardzo korzystnie. Nie lubię się nudzić.

 

8. Oglądanie YouTube

Ostatnio lubuję się w oglądaniu tutoriali (Photoshop, Illustrator) na YouTube. Nie mogę także oderwać się od kanałów poświęconych Bullet Jornalingowi czy grom wideo! Jeżeli już obijać się w jakiś sposób w czterech ścianach, dostarczając sobie rozrywki na poprawę nastroju, to YT jest całkiem ok.

 

9. Udzielanie się w grupach na FB (pomaganie daje satysfakcję)

Należę do kilku grup blogowo-biznesowych, w których staram się uczestniczyć aktywnie. Jeżeli mogę, podpowiadam, dzielę się opinią lub doświadczeniem. To miłe pomagać innym, a i sama czuję się o wiele lepiej z myślą, że kilka zdań napisanych w Internecie pomogło rozwiązać jakiś problem.

 

 

10. Wyjście do kina

Nie chodzę jakoś często, ale za to wyjście do kina to całkiem skuteczne antidotum na humory. Szczególnie takie wieczorne, letnią porą – uwielbiam! Koniecznie muszę zastosować w najbliższym czasie.

 

11. Posiłek na mieście

Bez względu na to, czy to fastfood czy jakieś konkrety, posiłek na mieście istnieje na mojej liście rzeczy poprawiających nastrój. Wyjście na pizzę lub burgera uratowało mi niejeden marny, fatalny dzień. Kiedy brzuszek pełny to i umysł jaśniejszy i różne sprawy ogląda się w zupełnie innych barwach. No a w moim przypadku każdy kolejny kilogram to spore osiągnięcie!

 

12. Zakupy

Jest tyle punktów na liście do odhaczenia, że nie będę tutaj teraz wszystkiego wymieniać. Ale jestem z tych, co na każdą, nową rzecz, nową zdobycz, cieszy się jak dziecko. Mogą być to ubrania, dodatki do wnętrza, pisaczki, cienkopisy, markery, nowe książki albo i kwiatki w doniczce. Terapia zakupowa mi pasuje.

 



 

Na pewno też masz swoje sposoby na zły humor! Jakie są najskuteczniejsze i dlaczego? Koniecznie napisz w komentarzu.

  • Wszystko znam, wszystko robię, chociaż bullet wciąż jest u mnie nowością 😉 Dodałabym jeszcze – raz na jakiś czas wyjechać na jakieś pustkowie, naładować baterie.

    • Zdecydowanie marzą mi się jakieś wakacje w spokojnym miejscu, bez tłumu i hałasu:)

  • Ja dodalabym jeszcze czytanie ksiazek to pozwala mi sie zrelaksowac. Gdy mam zly humor slucham tez miksu moich ulubionych piosenek czy tez szukam w filmwebie jakies fajne filmy 🙂 A najlepszym rozwiazaniem jest dla mnie wybranie sie na lono natury gdzies do lasu 🙂

    • Zdecydowanie kontakt z naturą też robi swoje! 🍀
      Co do piosenek – ostatnio totalnie wciągnęła mnie płyta Lindsey Stirling „Brave Enough” – mega mnie inspiruje przy pracy 🎧

  • Zabawne, bo ja właśnie też poprawiam sobie humor innymi blogami i tak trafiłam dziś do Ciebie 😀

    • Hehe, bo w tak dziwną i kapryśną aurę jak dziś, nie pozostaje nic innego jak scrollować internety! 💛